ciało

Przychodząc na świat dostajemy od Boga niezwykły dar- własne ciało. Uczymy się go jako niemowlęta, uczymy się jako dzieci, uczymy się kiedy dojrzewamy ale później ciało jest już tak bardzo codzienne i tak bardzo oswojone, że zapominamy jakim jest cudem. Jest to jedyna materialna forma, do której będziemy przywiązani całe życie. Nie dom, który budujemy latami z takim wysiłkiem, nie „skarby”, które gromadzimy, nic z tych rzeczy.
Ostatnio dopadła mnie myśl, że nasz stosunek do ciała jest co najmniej schizofreniczny. Z jednej strony codzienność epatuje nagością, nikt niczego się już nie wstydzi i tacy ogromnie jesteśmy „wyzwoleni”. Z drugiej strony dbałość o ciało ogranicza się do dwóch godzin w tygodniu spędzonych na siłowni, o ile w ogóle. Co gorsza na siłownię nie pędzi nas troska i dbałość o siebie a wręcz przeciwnie- nienawiść do nie dość doskonałego ja.
Mam 34 lata. Nie mogę uwierzyć, że dopiero teraz ( i że nikt mi tego nie powiedział dawno temu! ) czuję jakie ciało jest ważne, jakie plastyczne, jak ze mną współpracuje i jak poddaje się temu co robię. Jest jedyne! Nie wolno nam akceptować chorób, nie wolno popadać w bezradność. Nie wolno mówić, że „po czterdziestce to coś tam już ma prawo być nie tak”, nie ma prawa! Nawet po siedemdziesiątce wszystko poza sytuacjami losowymi (a choroba nią nie jest) zależy od Ciebie i od tego co robisz. Traktuj się dobrze, zadbaj o siebie.
IMG_0418
IMG_0424
IMG_0426
IMG_1714
IMG_0434
IMG_0441
IMG_0474
IMG_0465
IMG_0480
IMG_0489
Zdjęcia to zilustrowany godzina po godzinie (nie przesadzając z dokładnością), wydarzenie po wydarzeniu dzień jak co dzień:) Buziaki!

face wash czyli puder myjący

Nikt już pewnie na całym świecie nie myje twarzy mydłem poza moim mężem:) Ja nie znosiłam uczucia ściągniętej skóry a kiedy przeszliśmy na bardziej naturalne kosmetyki- delikatniejsze drogeryjne żele i inne cuda poszły w kąt. Na początku używałam więc mydła aleppo do wszystkiego! Potem odkryłam różne inne manufaktury mydlarskie ale kiedy trzy lata temu trafiłam na ten przepis- byłam naprawdę podekscytowana.
Płatki owsiane jako baza myjąca sprawdzają się naprawdę świetnie, w dodatku nawilżają i działają kojąco na skórę. Dziś chciałabym podzielić się z Wami dwoma przepisami na naturalny puder myjący z płatkami owsianymi w roli głównej. (Uwaga, jeżeli macie bardzo silną alergię na gluten to owies również może narobić Wam kłopotów! Ja szczęśliwie nie mogę go tylko jeść:))
IMG_8893
IMG_8880
Przepis pierwszy:
2 porcje płatków owsianych
1 porcja suszonych kwiatków lawendy
1 porcja sody oczyszczonej
IMG_8887
IMG_8884
Wszystkie składniki mielimy jak najdrobniej (w blenderze/ młynku do kawy), przechowujemy w suchym słoiczku. Do mycia wysypujemy łyżeczkę pudru na dłoń, wmasowujemy w wilgotną skórę twarzy, spłukujemy.
Jest to opcja bardziej korzystna dla osób z przetłuszczającą się skórą skłonną do zaskórników, soda pomaga się ich pozbyć a lawenda działa antyseptycznie (przy tym pachnie pięknie!).
IMG_1338
IMG_1321
Przepis drugi:
2 porcje płatków owsianych
2 porcje migdałów
1 porcja glinki kosmetycznej (u mnie ghassoul)
odrobina cynamonu
IMG_1329
IMG_1334
Dokładnie tak samo jak w poprzedniej wersji- mielimy wszystko jak najdrobniej, tak samo przechowujemy, tak samo używamy.
Różnica polega na tym, że ta mieszanka z powodu migdałów ma właściwości odżywcze, nie przesusza skóry tylko intensywniej nawilża. Cynamon jest przyjemnym w zapachu konserwantem ale nie powinny go dodawać osoby ze skłonnością do pękających naczynek.

Obie mieszanki działają peelingująco i moja skóra bardzo je lubi, choć aktualnie wygrywa migdałowo- cynamonowa, może to kwestia wieku?:P Podejrzewam raczej, że brak skłonności do zanieczyszczeń bierze się ze zdrowszego jedzenia i przy tym pozostańmy…

kulki makowe

IMG_1024
Bakaliowe trufle/ kulki to jedne z naszych ulubionych słodyczy a przepisów na przeróżne wersje na blogach jest całe mnóstwo, na przykład TU i TU. Zazwyczaj robię je z tego co akurat mam pod ręką. Nie ma migdałów? Będą orzechy włoskie. Nie ma rodzynek? To może suszone śliwki. Możecie użyć naprawdę wielu pysznych i odżywczych składników a co najlepsze, wszystko na surowo czyli w pełnowartościowym RAW wydaniu!
IMG_1032
IMG_1030
Migdały, orzechy włoskie, orzechy laskowe, orzechy brazylijskie, słonecznik (pewnie wszystkie możliwe orzechy i pestki), rodzynki, suszone śliwki, daktyle, morele, żurawina, gruszki, wiórki kokosowe, wszystko się nadaje. Z tęsknoty za makowcem któregoś razu zamarzyły mi się kulki makowe… Mielony mak, o taki wystarczy namoczyć w najmniejszej możliwej porcji mleka roślinnego (u nas kokosowe rządzi). Dużą garść migdałów, drugą orzechów włoskich oraz pół tabliczki gorzkiej czekolady wrzucić do malaksera (najtwardsze składniki na początek), potem dodać garść daktyli i rodzynek, na koniec namoczony mak. Miksować aż do uzyskania kleistej, jednorodnej masy. Jeśli jest zbyt rzadka trzeba dodać jeszcze orzechów. Z masy lepimy kulki wielkości rafaello:) Posypujemy kakao/ karobem lub wiórkami kokosowymi, u nas wygrał karob. Chłodzimy, bo po schłodzeniu trufelki robią się bardziej zbite i konsystencja jest przyjemniejsza. I gotowe! Samo zdrowie i miliony kalorii… ale kto by liczył!

balsam

IMG_1189
IMG_1185
Najczęściej zamiast kremów i balsamów używam oleju kokosowego. Nałożony na wilgotną skórę działa wspaniale! Czasem jednak, tak jak teraz po zimie i sezonie grzewczym olej kokosowy to za mało. Staram się więc bardziej regularnie używać domowych, ziołowych toników a przepis na kremowy balsam, który znalazłam we wspominanej już książce Amandy Soule pomaga mojej skórze dojść do lepszej formy. Przepis lubię za prostotę i elastyczność formuły, bo poza głównymi zasadami proporcji dotyczących konkretnych faz, składniki możemy dobierać indywidualnie, bawiąc się przy tym i eksperymentując. A to przecież w samodzielnym mieszaniu kosmetyków jest właśnie najlepsze!
IMG_1036
Kolejno mamy więc:

210 gr. wody lub naparu ziołowego (ja zagotowałam po łyżce suszonej lawendy, rumianku i lipy).

170 gr. oleju płynnego (u mnie nie bardzo płynny bo głównie kokosowy z dodatkiem ryżowego, kokosowy będzie miał formę stałą poniżej 22 stopni ale sprawdza się świetnie olej z pestek winogron czy każdy inny jaki lubi Wasza skóra)

85 gr. oleju stałego (u mnie masło kakaowe)

35 gr. wosku pszczelego

ewentualne dodatki: witamina E w kropelkach (około 10 kropli) lub dowolne olejki eteryczne (około 15 kropli)
IMG_1045
IMG_1049
Metoda: Olej płynny, stały oraz wosk pszczeli umieszczamy w „kąpieli wodnej” i podgrzewamy aż do rozpuszczenia się wosku. Zioła lub samą wodę gotujemy około 10 minut.
Studzimy wszystko do temperatury pokojowej. Do części olejowej stopniowo wmiksowujemy część wodną oraz dodatki jak witamina E lub olejek eteryczny.
IMG_1056
IMG_1079
Po zmiksowaniu masa przypomina budyń:) Przekładamy krem do wyparzonych, suchych słoiczków i przechowujemy w lodówce. Balsam podobno wytrzymuje do 2-3 miesięcy, ale mój zawsze szybciej się kończy!

Jeśli macie ochotę przygotować sobie balsam w kostce, wpadnijcie TU.