cerowanie- rytuał relaksacyjny

Jak i dlaczego cerować skarpetki? Zanim spróbuję Wam opisać JAK, chciałabym Wam zdradzić, że jest to jedno z moich ulubionych zajęć domowych i namawiam- dajcie mu szansę! Cerowanie, naprawianie, łatanie wprawdzie źle nam się kojarzy, zazwyczaj z czasami kiedy było koniecznością a nie wyborem. Teraz koniecznością nie jest bo nowe skarpetki, kupimy za grosze i wszędzie. Dostępność i taniość nie są jednak za darmo, choć korporacje odzieżowe nie chcą, żebyśmy się nad tym specjalnie zastanawiali. Są okupione ciężką, często niewolniczą pracą w ciężkich warunkach tyle, że w całkiem innym świecie, z którym nie mamy kontaktu. Za każdym razem, kiedy sięgamy w sklepie po tego typu produkt podejmujemy decyzję ( i tu uprzedzam nie ma strefy neutralnej), albo przykładam do tego rękę albo nie. Albo kupuję i staram się o tym nie myśleć, albo myślę, więc nie kupuję. Jeżeli już kupuję (bo raz na jakiś czas jestem zmuszona) to po pierwsze zastanawiam się od kogo a po drugie dbam o trwałość zakupionej rzeczy. Nie wyrzucam przy pierwszym pękniętym szwie, przetartym palcu czy pękniętej gumce. Nie wyrzucam, nie produkuję kolejnych śmieci, ale też nie gromadzę na dnie szafy (o co najłatwiej) tylko- naprawiam. Robiły to wszystkie pokolenia kobiet żyjące kiedykolwiek na ziemi, dlaczego od 30 lat nagle uważamy, że to bezsensowna strata czasu? Poza oszczędnością, szacunkiem do materii, stawianiem oporu konsumpcjonizmowi czy nawet poczuciem ciągłości pokoleniowej cerowanie ma jeszcze jedną zaletę- jest zajęciem wyciszającym, sprzyjającym rozmyślaniom, relaksującym i potrzebnym by się zresetować po ciężkim dniu pracy. Podobnie jak robienie na drutach czy szydełkowanie, z tym że efekty widać po kilku minutach a praca szybko zostaje wykonana! Kobietki, igły w dłoń!
IMG_9596
Najlepiej do cerowania przeznaczyć sobie nieduży koszyczek, gdzie będziemy na bieżąco odkładać rzeczy wymagające naprawy a po naprawie odkładać je na miejsce. Można też w nim trzymać przybory do szycia, nożyczki, nici. Przy cerowaniu skarpetek warto posłużyć się tak zwanym grzybkiem, specjalnie do tej roli przeznaczonym narzędziem, które pozwala naciągnąć odpowiednio dzianinę. Grzybków możecie poszukać w szufladach babć lub na targach staroci, bardzo ułatwiają sprawę, polecam!
IMG_9623
W celach pokazowych wybrałam dość grubą skarpetę wełnianą, więc zamiast nici posłużyła cienka włóczka, należy oczywiście dopasować grubość nitki do naprawianej dzianiny.
IMG_9620
1. Wkładamy grzybek do skarpetki i naciągamy tkaninę w dziurawym miejscu.
2 i 3. Zaczynamy od przeszycia ściegiem prostym dookoła dziury, najlepiej z małym marginesem.
4. Teraz szykujemy naszą „osnowę”, przez którą będziemy przeplatać nitki, czyli łapiemy materiał po przeciwległych stronach otworu, zgodnie z kierunkiem nici w dzianinie.
5 i 6. Kiedy osnowa jest gotowa zaczynamy przeplatać nitki w odwrotnym kierunku, zupełnie jak na krośnie, czyli jeżeli w jednym rzędzie nitka jest na wierzchu to w kolejnym zostawiamy ją pod spodem, aż stworzy nam się gęsta siateczka.
Po załataniu otworu lubię zagęścić dzianinę dookoła, zazwyczaj nitki tam są poprzecierane, więc warto zadbać by w najbliższym czasie nie zrobiła się kolejna dziura.
IMG_9644
IMG_9651
A tak wygląda skarpetka po naprawie:)
IMG_9654
Tutaj jeszcze jedna, cieńsza, gdzie wyraźniej widać uzyskaną siateczkę.
IMG_9658
Zapewniam Was, że nie trzeba być hafciarką by osiągać takie efekty, w dodatku- nic nie jest i nie musi być doskonałe w cerowaniu, robimy to dla siebie i możemy pozwolić sobie na totalny freestyle. Satysfakcję za to daje ogromną i jest… zwyczajnie rozsądne:)

8 Thoughts on “cerowanie- rytuał relaksacyjny

  1. Super! Moja babcia jest mistrzynią w cerowaniu, potrafi wielokrotnie cerować rajstopy, nawet w tym samym miejscu i wciąż się nadają do chodzenia :) poza tym takie robótki ręczne to naprawdę dobry relaks:) pozdrawiam!

  2. Świetny i pomocny artykuł.
    Wbrew utartym schematom przydatny nie tylko kobietom… ,-)
    Warto dodać, że niektóre skarpety wcale nie kosztują mało; sportowe np. trekkingowe bywają po kilkadziesiąt złotych i gdy złapią dziurę na paluchu (co akurat przydarza się mi dość często) to po prostu bez sensu je wyrzucać.
    Od dawna przymierzałem się do zacerowania kilku takich odłożonych par i teraz, szukając porady trafiłem tu.
    Pogodny, czytelny i precyzyjny tekst z bardzo dobrą ilustracją fotograficzną.
    Dziękuję i serdecznie pozdrawiam.
    :-)

    • shadesofgreen on Październik 30, 2015 at 10:36 am said:

      Bardzo się cieszę, że zdjęcia były pomocne! Pozdrawiam, życzę powodzenia i koniecznie daj znać jak poszło! :)

      • To daję :)
        No, zdjęć nie będę zamieszczał, bo w moim przypadku funkcja bierze jednak górę nad formą, a wprawy jeszcze brakuje… Ale działa :)
        Nawet dzisiaj, kurując się z przeziębienia, naprawiłem parę rowerowych. Trudność wynika z specyficznego, gęstego a elastycznego materiału – tego cerowaniem nie odrobię, ale dziur nie ma :)
        Serdecznie

        • shadesofgreen on Listopad 19, 2015 at 3:42 pm said:

          Wspaniale! Dziękuję, że się odezwałeś :) Taki elastyczny i drobny materiał to pewnie lepiej cieniutką niteczką cerować…

  3. Dzikuska on Czerwiec 8, 2016 at 7:33 am said:

    Dla kogo niewiele kosztują, dla tego niewiele :P

    Zawsze zaszywałam dziurki w skarpetach, ale strasznie je drę, więc szybko rosły mi od tego stópki :( Koleżanka podesłała mi linka do Ciebie, widzę, że fajny blog, będę tu zaglądać niezależnie od tego, czy uda mi się zacerować wszystkie skarpety (tak, dokładnie 100% ma obecnie dziurawych!), czy nie.

  4. Pingback: Cerowanie i łatanie czyli zadanie 42 - Kornelia O...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


1 × = cztery

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Post Navigation