puder

IMG_0496
Jestem zafascynowana tym jak łatwo i jak tanio można przestawić się z kosmetyków drogeryjnych na domowe homemade. Wszyscy jak mantrę powtarzają, że ekologia jest droga, że organic, natural i bio tak i owszem, ale ile to pieniędzy…?
Prawda jest jednak taka, że owszem, na gotowe zdrowsze kosmetyki można wydać sporo (jak na wszystko pewnie) ale wcale nie trzeba. Mnóstwo z nich zdrowiej jest zrobić samemu. Nie mam specjalnego zaufania do produktów reklamowanych jako naturalne czy ekologiczne, bo… robiąc cokolwiek na większą skalę niż domowa właściwie zmuszeni jesteśmy użyć jakiegoś konserwantu/ ulepszacza/ wypełniacza. Tylko w domu mamy stuprocentową pewność odnośnie składu. Zdajemy sobie też sprawę, że taki kosmetyk nie będzie tak trwały jak gotowy/ kupiony, więc robimy mniejsze porcje, ale częściej. Proste!
Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami moim patentem na puder. Sypki, o zapachu miętowo- herbacianym, jest wyjątkowo łatwy w przygotowaniu i przyjemny w użyciu. Wystarcza na bardzo długo!
Rezygnując z drogeryjnych kosmetyków (a jest to proces i nadal jestem w trakcie!) największy ból sprawiło mi zerwanie z podkładem, który w magiczny sposób zakrywał wszelkie niedoskonałości skóry. Okazało się jednak, że przy odpowiedniej pielęgnacji i odpoczynku od chemii skóra wygląda coraz lepiej i teraz potrzebuję tylko kilku puncików korektora by czuć się dobrze. Przydaje się też coś matującego w strefie T. I tu sięgam po puder. Oczywiście wiem o istnieniu kosmetyków mineralnych i wierzę, że świetnie się sprawdzają, jednak- są robione na większą skalę a o tym i mojej podejrzliwości wspomniałam akapit wyżej. Do zrobienia sypkiego pudru w domu potrzebujemy:
IMG_0465
4 łyżki mąki arrowroot
(ewentualnie skrobia ziemniaczana, wiem, że można spróbować, ale sama nie testowałam)
1 łyżka karobu
(inaczej mączka chleba świętojańskiego)
kilka kropel olejów eterycznych- z drzewa herbacianego (działa antyseptycznie i zapobiega psuciu się kosmetyku) lub/ i miętowego (łagodzący, chłodzący, miły!)
IMG_0471
IMG_0485
IMG_0475
Czytałam o zastępowaniu karobu- kakao, ale wydaje mi się to nienajlepszym pomysłem- ziarna kakaowca są tłuste, chyba nie osiągniemy efektu matującego…
Są też przepisy z użyciem mielonego cynamonu (ach ten zapach!) ale nigdy nie byłam w posiadaniu tak drobno zmielonego cynamonu, żeby drobinki nie były widoczne na skórze.
Generalnie chodzi o to, by wszystkie składniki dokładnie wymieszać ( ja używam do tego celu moździerza) i uzyskać kolor zbliżony do naszej cery. Przesypujemy puder do czystych wyparzonych słoiczków/ pojemniczków i do nakładania używamy pędzla.
IMG_0512
IMG_0533

7 Thoughts on “puder

  1. Świetny przepis:) aczkolwiek ja nie stosuję pudrów;) nie potrzebuję i nie lubię mieć czegoś na twarzy:) ..aczkolwiek wszelakie przepisy zaczerpnięte z Natury popieram i jak już to tylko z takich czerpię inspirację:)
    Pozdrawiam cieplutko:)

  2. Wow. Jestem pod wrażeniem… Używam niewiele kosmetyków, a tych do makijażu jeszcze mniej. Dziś spostrzegłam, że muszę kupić nowy puder właśnie mimo, że jest go jeszcze sporo przeterminował się. I ten który przygotowalaś jest taki ładny! I ten zapach… wyobrażam sobie! Pewnie pisałaś już gdzie zaopatrujesz się w produkty. Idę szukać ;-) Super!

    • shadesofgreen on Marzec 3, 2015 at 8:39 am said:

      Karolina, ja też mam minimalistyczne podejście, ale są takie kosmetyki, bez których źle się czuję- uznałam, że totalny radykalizm w tej dziedzinie to nie dla mnie i oko muszę mieć pomalowane :P Powodzenia z pudrem, daj znać jak poszło!

      • Witaj. Uznałam, że faza testowa pudru właśnie się zakończyła :-). Testy trwały od początku maja. Dziś stwierdzam, że jest naprawdę dobry. Przyzwyczaiłam się do jego lekkiej „mączności”. To jest to, o czym wspominasz w przypadku cynamonu, kwestia zmikronizowania cząstek. Podejrzewam, że w klasycznych „nośnikach” w pudrach są jeszcze drobniejsze. Chodzi o to, że czuję ten puder gdy dotykam twarzy, ale nie jest on widoczny. Jest to też plus, bo czułam jak długo puder utrzymuje się na twarzy, a było to kilka godzin. To rzeczywiście niesamowite, że dwa składniki plus olejki dały mi kosmetyk, który bardzo lubię i nie odczuwam potrzeby zakupu innego. Mam pytanie: Czy prasowałaś pudry? Ja to zrobiłam używając gliceryny i nie byłam zadowolona z efektu. Puder mocno stracił na jakości. Później zorientowałam się, że pod warstwą wierzchnią, którą zeskrobałam, kryje się lepszy puder prasowany, ale to nadal nie to. Pytam, bo dobrze byłoby mieć taki do torebki. Nadal używam face washer’a (od 3 miesięcy) i uważam, że jest genialny. Jesienią zabieram się za balsamy, dowiedziałam się od znajomego pszczelarza, że po świeży wosk mam przyjść jesienią :-) Pozdrawiam i czekam na kolejne wpisy z tej serii.

        • shadesofgreen on Lipiec 1, 2016 at 6:01 pm said:

          Cześć Karolina! Nie, nie prasowałam swojego. Ja maluję się tylko w domu, a że pracuję też w domu- to wystarcza, nie muszę robić poprawek i taka wersja torebkowa nie jest potrzebna. Ciekawa jestem Twoich eksperymentów! Daj znać!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


− 5 = jeden

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Post Navigation