Grey hair is God’s grafitti

Co myślicie o siwych włosach? Przyjęło się w Polsce (głupio moim zdaniem!), że są u kobiet oznaką zaniedbania i właściwie żadna z nas w swojej pracy wychodząca „do ludzi” nie może sobie na siwą fryzurkę pozwolić. Wyglądamy wtedy mniej profesjonalnie? Dajemy gorsze świadectwo o naszych możliwościach?

Sama od kilku lat, od kiedy temat zaczął mnie dotyczyć:P , rozmyślam nad tym jakże kontrowersyjnym zagadnieniem (!) a moja droga jest kręta i zawiła. Kiedy pojawiły się pierwsze siwe włosy, czyli przed trzydziestką, nie miałam jeszcze żadnych eko zapędów i natychmiast pobiegłam po drogeryjną farbę. Później przeszłam fazę dzikiej, krótkiej blond fryzury czyli rozjaśniania, a nie przyciemniania (dla zdrowia jeszcze gorzej). Następnie zapuszczanie i pokrywanie blond odrostów- taaaa… A potem zalał mnie strumień informacji o tym co mają w sobie farby, o tym, że we Włoszech na przykład kobietom w ciąży wyraźnie mówi się by na ten okres włosów nie farbowały bo te groźne związki chemiczne świetnie są wchłaniane przez wrażliwą skórę głowy i o tym, że rzekome zaniedbanie to rzecz bardzo subiektywna, a w anglojęzycznych internetach roi się od fajnych dziewczyn/ blogerek/ vlogerek o srebrnych włosach i wcale nie są postrzegane jak margines społeczny.

Pozostawiłam więc sprawę naturze a ona robiła swoje;)
Nie, nie czułam się z tym dobrze, atrakcyjnie ani pewnie, czułam się za to zdrowo. Powiecie mi zaraz, że przecież jest cała masa „naturalnych” farb, henny i że to skrajność… Chciałam jednak tą skrajność przetestować na sobie a co do naturalnych kosmetyków czyniących wszakże to samo co nienaturalne- jestem delikatnie mówiąc podejrzliwa.
Kiedy w gronie rodzinnym zwierzyłam się, że chodzę trochę siwa (nie mam tych srebrnych włosów aż tak wiele i czy je widać czy nie- zależy od uczesania i oświetlenia) natychmiast mi odpowiedziano, że „jak to? kobieta powinna o siebie dbać!”.

Jak to jest z tym dbaniem? Dbanie to toksyczna farbka za kilkanaście złotych? Dbanie to zatuszowanie tego, że mamy mniej antyoksydantów, sprzyjające wczesnemu siwieniu geny czy że czas mija?
Dla mnie dbanie to całkiem co innego! To prawdziwa i świadoma troska i zdecydowanie większy wysiłek oczywiście.
Historia ta jednak nie kończy się moją wygraną, samoakceptacją i zgodą na to jak widzą mnie inni. W panice przed ważnym spotkaniem w pracy zamówiłam sobie farbę „naturalną” i od tej pory się jej trzymam. Jest w porządku, nie śmierdzę po farbowaniu trzy dni chemią, włosy żyją i rosną nadal. Nie wierzę jednak, że to samo zdrowie:) I wciąż uwiera mnie ten kompromis, potrzeba dostosowania…

Od jakiegoś czasu szukam więc inspiracji. Szukam zdjęć srebrnowłosych pań, które absolutnie nie wyglądają na zaniedbane i które czują się z tym dobrze. Przymierzam się do porzucenia farby, nie wiem kiedy… niebawem!
siwe
Zdjęcia oczywiście nie są mojego autorstwa, jednak po totalnej rozsypce komputera pogubiłam wszystkie do nich linki, są SKĄDŚ, z netu… bardzo nieprofesjonalnie;) ale to jedyny raz w historii tego bloga.

5 Thoughts on “Grey hair is God’s grafitti

  1. Ja jeszcze nie mam tego dylematu, choć kilka włosów siwych pojawiło się jakiś czas temu, ale myślę sobie, że też będę miała dylemat co zrobić. Kiedyś bardzo długo włosy farbowałam w zależności od tego jaki miałam humor, to po taką farbę do sklepu leciałam. Później pomyślałam, że trzeba dać włosom odpocząć, pojawiło się zdrowe i mądre podejście do swojego ciała i stwierdziłam, że farba nie zagości już na moich włosach. Czytając Twoje rozterki na ten temat, zaczęłam myśleć, patrzeć na zdjęcia tych pięknych kobiet i stwierdzam, że mogłabym być taka srebrna ;) Jednak jest jedno „ale”, co z okresem przejściowym, kiedy część włosów jest siwa, a część nie!?! ;D Myślę, że z tym jest problem. Przykre jest to, że wykreowano taki, a nie inny wizerunek kobiety „zadbanej”, miejmy nadzieję, że się to zmieni i przyjdzie moda na kobiety „pół siwe” – a może przełamywać schematy i nie iść za modą ….. może się da? ;)

    Niby potrzeba nam 50 kremów, balsamów i mydełek aby być piękną, a każde odejście od standardów narzuconych jest czymś „obrzydliwym”. Myślę, że najważniejsze jest aby robić coś w zgodzie z własnymi przekonaniami i pielęgnowanie w sobie tej myśli, że „robię dobrze, to jest dobre dla mojego ciała”. Ja robię wiele rzeczy wbrew standardom, a w zgodzie ze sobą … nie raz jak komuś się do czegoś przyznałam (bez wstydu, naturalnie) zostałam obdarzona dziwnym spojrzeniem ;D …. ale wiem, że nie mam czego się wstydzić ;) Rozpisałam się jak nigdy, ale dawno tu nie zaglądałam, a temat dbania o siebie w sposób zdrowy ważny jest i dla mnie! ;)

    • shadesofgreen on Październik 30, 2015 at 10:26 am said:

      Wiesz, ja własnie będę w tym przejściowym okresie, ale chyba mnie to nie uwiera jakoś. No na razie :) Może się znów okazać, ze do czasu jakiegoś kryzysu/ chwili słabości, kiedy pewność siebie się ulatnia. Zobaczymy! oby tej siły było więcej :)
      Co do przyznawania się otoczeniu to znam to doskonale! Przyznawanie się, że tego i owego się nie je budzi we wszystkich grozę a już z kosmetykami- tragedia… Ludzie maja takie obiekcje a używają takich trucizn, to jest zdumiewające. Dlatego- staram się nie epatować tym tematem. Wyżywam się tu na blogu :P

  2. Ja mam beznadziejnie, jestem brunetką, niemal pięćdziesięcioletnią, i mam siwe, sporo, farbuję szamponem koloryzującym. Z farbami skończyłam kilka lat temu, a henna jest trudna do nakładania samemu w domu, dlatego taka koloryzacja. Barwnik z szamponów z czasem się wypłukuje i mozaika siwych, siwych-rudych, siwych-żółtych, siwych-słomkowych i czarnych na jednej głowie jest nawet niezła, ale raczej nie wygląda „zadbanie”, przynajmniej wg dzisiejszych standardów :). Lubię, dopóki ktoś mi nie powie „pofarbuj się”, czyli gdy odrost ma jakieś 3cm.
    Farba naturalna? a jest taka oprócz henny?
    Dziewczyny na zdjęciach dodają mi odwagi… no no niech pomyślę

    • shadesofgreen on Październik 30, 2015 at 10:35 am said:

      Ja bym się pewnie ścięła na te 3cm :) ale to odważna opcja!
      Farba „naturalna” to Biokap, wygooglaj sobie. Dość droga, ale dotąd wydawała mi się najlepszym rozwiązaniem.

  3. Pingback: siwy update | shades of green

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


7 − cztery =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Post Navigation