zmiany zmiany

IMG_7689Im więcej za sobą mam przeczytanych książek o zdrowym odżywianiu, zdrowym stylu życia, o oczyszczaniu, o porządkach w relacjach i emocjach, ogólnie mówiąc- im więcej wiedzy tym większa zdarza mi się frustracja. Czasem nie potrafię tej wiedzy wcielić w życie. Czasem mam dość. Oczywiście zmiany są, ale nie każdy temat temu podlega i nie całkowicie.

Człowiek, nawet ten świadomy, wcale nie kieruje się wiedzą i rozsądkiem i choć takie egzemplarze się zdarzają to jednak większość z nas, chcąca zrobić coś pozytywnego w swoim życiu, boryka się z podobnymi problemami.

Zastanawiając się nad tym wielokrotnie do głowy przychodziły mi jedynie oskarżenia- nie mam silnej woli, jestem beznadziejna, za mało konsekwentna, ale przecież mam się akceptować (ba, kochać nawet!) a nie oskarżać. Dlaczego więc jest to takie trudne? Co robię nie tak?
Zrozumiałam, że najczęściej zwyczajnie nie mamy „narzędzi”, nie pojmujemy całego procesu zmiany i oczekujemy od siebie cudu. Bo porzucenie starych nawyków z dnia na dzień, pozostawia pustkę. Jest wymaganiem, któremu naprawdę trudno sprostać. Nawet jeśli udaje się przez trzy dni- w chwili słabości i tak nawalimy.

Pomogły mi w tych przemyśleniach cudowne lekcje Ali z Perception Trainers, polecam gorąco jej kanał , zajrzyjcie!

Jakie są więc te „narzędzia”?

Na początek warto zadać sobie kilka pytań, na przykład: dlaczego się z tym borykamy? Dlaczego sięgam po jedzenie, które mi nie służy? Czy robię to w określonych porach? Czy w określonych sytuacjach? Czy nie jest przypadkiem tak, że ten rodzaj jedzenia, daje mi poczucie komfortu psychicznego? Uspokajam się jedzeniem? Zazwyczaj na przeszkodzie stoją emocje- jakie to są emocje? Jakie działanie (poza jedzeniem) da mi poczucie komfortu? Może rozmowa z kimś bliskim, pisanie pamiętnika, relaksująca kąpiel?
Dobrze jest przemyśleć to dokładnie i zaakceptować naszą potrzebę, nie zwalczać jej a tym samym nie zwalczać siebie. Pozwolić jej zaistnieć.

Kolejnym punktem, o którym wspomina Ali jest zadanie sobie pytania: kim chcesz być? A dokładniej- jak chcesz/ nie chcesz się czuć?
Wyobraź sobie osobę, którą chcesz się stać. Pełnię siebie.
IMG_1042
Jak się to przekłada na działania i codzienność? Staramy się skupiać na tym co zrobiłaby ta lepsza wersja mnie i zacząć działać tak jak ona. Moja lepsza wersja nie jadłaby po godzinie 18, bo stara właśnie wtedy ma największy apetyt;)
Ważne jest, żeby nie koncentrować się na tym co stare, na tym co w pewien sposób sobie „zabieramy” ale robić te nowe ekscytujące rzeczy! Chodzi w tym wszystkim o to, żebyśmy nie mieli poczucia straty, żebyśmy przenieśli swoją uwagę na nowe nawyki, które od strony emocjonalnej zapewniają nam to samo i z których będziemy dumni. No i przestać walczyć ze sobą, jaka to ulga!

Inną radą jest byśmy nie próbowali zmieniać wszystkiego naraz. To się podobno nie udaje:) Staramy się wprowadzać jedną małą zmianę/ jeden nawyk i czekamy aż poczujemy się z tym dobrze, aż przestanie być nowością. Potem dopiero wprowadzamy następną. Brzmi rozsądnie.

Przepracowuję właśnie wspomniane już jedzenie wieczorne, bo o ile nie musiałam specjalnie walczyć ze sobą w kwestii jedzenia/ niejedzenia określonych rzeczy (słodycze, pieczywo itd.) to często mój dzień kończył się obfitszą kolacyjką i nawet jeśli był to ryż z warzywami- nie polecam:)
IMG_7720
Czy ten temat jest Wam bliski? Z jakim nawykami próbujecie się uporać? Bardzo chciałabym poczytać o Waszych doświadczeniach. Odezwijcie się w komentarzach!

2 Thoughts on “zmiany zmiany

  1. Znowu ja ;D Wpadłam by przypomnieć sobie przepis na puder myjący ;) Jest super, a właśnie mi się skończył … no i patrzę, a tu znowu temat bliski i mnie ;)

    Ja mam podobny problem, chciałabym dużo zmienić, najlepiej od razu, robić to jak najlepiej i wytrwać na zawsze!
    Miałam swój moment kiedy czytałam dużo o jedzeniu, o zdrowiu, oglądałam filmy, wywiady, wykłady i nie ukrywam, że miałam mętlik w głowie, nie wiedziałam co jest najlepsze, czy stać mnie na takie zmiany (kiedy rozmyślałam nad witarianizmem).

    Ochłonęłam, przemyślałam kilka kwestii, to co bardzo chciałam i mogłam wprowadziłam w życie niemal natychmiast, ale jest masa rzeczy, które baaaaardzo chciałabym zmienić, a nie potrafię.
    Często w takich momentach myślę o sobie krytycznie (może dlatego, że zawsze wobec siebie taka byłam – wymagałam i wymagałam), mówię sobie „jestem słaba”… .
    Ogólnie nigdy nie mówiłam sobie stanowczo, że nie jem nic po 18 stej, ale staram się 3-2h nie jeść przed snem, jednak moim wielkim problemem jest słabość do czipsów ;(. Jadam je 1-2 razy w tygodniu …. czasem udało się raz na 2 tygodnie, ale jestem od nich uzależniona. Moje kubki smakowe już dawno się zmieniły ze zmianą diety, można by powiedzieć, że wiele potraw i produktów znienawidziłam (zastanawiam się jak mogłam kiedyś coś takiego jeść), ale czipsy? …. nic się nie zmieniło ;( jedyne co to nie ruszę tych mega tłustych, choć większość jest tłusta, ale mam jedne, jedyne, które „toleruję”. Po każdej paczce mówię sobie, że nie – no nie mogę!!! To trucizna, to mnie niszczy, osłabia organizm, chemia, tłuszcz trans, fuuuuj, bleee!!

    Może potrzebuję, więcej czasu i pracy aby zmienić to, aby się przyzwyczaić do zaprzestania tego procederu, w końcu nie jem nic co jest przetworzone poza nimi. Wszystko sama przyrządzam w domu i może mojej starej „mnie” brakuje świństwa?! :D

    Kolejną rzeczą jest niesystematyczna aktywność fizyczna, zawsze z tym miałam problem i kiedy już się udało, ćwiczyłam przez kilka miesięcy niemal codziennie, biegałam 5 razy w tygodniu (czułam się rewelacyjne bo robiłam, to co sobie założyłam, choć były momenty, że i tak mi coś nie pasowało – jak to mnie ;D) to przyszła jesień, dużo pracy i nie mogłam wyjść raz z domu, drugi, zrobił się tydzień, 2 tygodnie, a jak pobiegłam po tym czasie to było już ciężko ;(
    Ćwiczenia nie sprawiały mi już tyle frajdy i spadła motywacja, oklapłam i żal w środku, że tak było dobrze i to straciłam wiem, że nie powinnam tak myśleć i w momencie wolnym wstać i biegać, ale mam tak, że albo robię coś w 100 procentach albo w ogóle, nie umiem połowicznie. W tej kwestii trudno iść mi na ustępstwa i szykuję się by znowu zacząć chociaż ćwiczyć, ale złapało mnie chwilowe przeziębienie (szok) i znowu się odwlecze parę dni… eh ;D

    To mnie frustruje, tak więc już wiesz ;)

    • shadesofgreen on Listopad 12, 2015 at 4:59 pm said:

      Dzięki za taaaką opowieść!:)
      Co do czipsów- rozumiem. Gdyby moje alergie nie ukróciły takich akcji to pewnie nadal bym walczyła. Ale jakoś tak udało mi się zastąpić wszystkie lubiane niezbyt zdrowe rzeczy- takimi zdrowszymi. Czasem tęsknię… za serem żółtym (po którym się duszę więc mowy nie ma) i ciągnie mnie w obszary: pizza, spagetti… Ale kiedy miałabym okazję zjeść to często sam zapach odrzuca, bo własnie smak się zmienia i tylko we wspomnieniach jest kuszący:) Chipsy „robiłam” tak: eko płatki kukurydziane + dużo przypraw (sól, papryka, kurkuma, czasem papryka wędzona, czosnek suszony) + płatki drożdżowe i kilka kropel oliwy, żeby się trochę kleiły te przyprawy do płatków. Oczywiście palcami się nie da jeść tylko łyżką ale jest spoko:)
      A z bieganiem to podziwiam! Mi takie dynamiczne rzeczy kompletnie nie wychodzą tak się zmuszam zawsze, że w końcu się poddaję. Za to jestem w stanie codziennie rano się rozciągać/ robić jogę itd. i to mi sprawia frajdę. Ta przyjemność lub jej brak to jest czynnik najważniejszy :)
      Pozdrawiam ciepło!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


1 × = osiem

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Post Navigation